Oraz mam wspomnienie z podstawówki. Z jakiegoś powodu podczas lekcji historii wlazłam na szafę. Znaczy, była potrzeba. Tylko kompletnie nie pamiętam jaka. Szafa była wysoka. Na tyle, że najpierw przed szafą postawiliśmy ławkę, na ławkę wszedł najwyższy kolega, ja jemu na barana, potem stanęłam mu na ramionach i dopiero się wdrapałam. Stwierdziłam, że w drugą stronę tego nie zrobimy, nie ma szans. Ale jak zrobicie miejsce na dole, to jakoś sama zejdę. Nie pamiętam jak dokładnie zeszłam.